Lista artykułów z tagiem: thomas bushnell
GNU Hurd stanowi jądro systemu operacyjnego, które oparte jest na architekturze mikrojądra.
Mówiąc z większą precyzją techniczną Hurd nie jest jądrem, a jedynie zbiorem uprzywilejowanych serwerów. Działają one w przestrzeni użytkownika i dostarczających takich usług jak obsługa terminala, system plików, sieci czy dysku reszcie systemu. Początkowo zbiór ten miał być nazwany na cześć ówczesnej partnerki Richarda Stallmana – Alix. Jednak główny twórca jądra GNU, Thomas Bushnell, preferował nazwę Hurd. Natomiast Alix nazwano część jądra przechwytująca, obsługująca i wysyłająca komunikaty systemowe do serwerów Hurda. Pierwszą nadającą się do wykorzystania dystrybucją z jądrem Hurd była Debian GNU/Hurd. Nazwa przedstawia się tutaj analogicznie do GNU/Linux, gdzie Linux jest jądrem. System bywa również nazywany po prostu GNU, ponieważ Hurd jest częścią tego projektu. Nazwa Hurd oznacza Hird of Unix-Replacing Daemons. [Reklama:
komputery londyn,
gadżety promocyjne] Z kolei "Hird" to nic innego jak Hurd of Interfaces Representing Depth. Nazwa stanowi zatem rekurencyjny akronim. Z wyłączeniem systemu wątków Cthreads Hurd jest zgodny ze standardem POSIX. Za emulację wątków Pthreads na bazie Cthreads odpowiedzialna jest specjalna biblioteka. Obecnie Hurd pracuje na mikrojądra Mach 4. Powstały one na Uniwersytecie Carnegie-Mellon. Jednak nie spełniają one oczekiwań. W związku z tym rozważa się integrację z jądrem Coyotos i trwa współpraca z jego autorami. Podejmowano liczne próby przeniesienia Hurd na L4, co zakończyło się pewnymi sukcesami na L4Ka::Pistachio. Wszystko ze względu na brak obsługi SMP oraz słabą przenośność i wydajność w Mach 4. Taki sposób konstrukcji jądra daje użytkownikowi ogromne możliwości. Obszar systemu z którym użytkownik nie może nic zrobić jest ograniczony do minimum. Użytkownicy mogą pisać własne pełnoprawne serwery. Każdy ma również możliwość usunięcia lub zamiany jakiegokolwiek z serwerów. Dzięki temu Hurd jest nazywany "zespołem serwerów" bazujących na mikrojądrze. Każdy serwer wykonuje konkretne i przypisane działanie.
Zobacz także:
Zainfekowanie systemu GNU/Linux wirusem komputerowym wygląda zupełnie inaczej niż w przypadku pozostałych systemów operacyjnych. [Reklama:
Sylwester w górach,
serwery Strumień] Scott Granneman z SecurityFocus powiedział kiedyś: „Żeby zepsuć system Linux trzeba nad tym popracować. Żeby zepsuć system Windows wystarczy popracować na nim”. Wirusy komputerowe były przede wszystkim utrapieniem użytkowników DOSa i wszelkich rodzajów MS Windows z powodu powstania samopowielającego się kodu infekującego inne programy.
Wszelkie operacje w systemie powinniśmy przeprowadzać z konta użytkownika nieuprzywilejowanego. Takie postępowanie ma silne podstawy. Przede wszystkim powinniśmy tak postępować ze względów bezpieczeństwa. Konta administratora nie należy nadużywać i logować się tylko w przypadku, gdy jest to niezbędne i konieczne dla danej czynności.
W GNU/Linux możemy zetknąć z aplikacjami, które nie posiadają instalatora. Wynika to naturalnie z faktu, że większość systemu jest tworzona i rozwijana na zasadzie wolnego oprogramowania. W takiej sytuacji bardzo przydatna jest ręczna instalacja za pomocą komend tekstowych wydawanych w terminalu/konsoli.